Prestiżowy turniej o charakterze międzynarodowym w Gdyni dobiegł końca. W gronie 32 drużyn zaprezentowała się również nasza drużyna z rocznika 2003 i młodsi. Ale może od początku… W piątek 14 czerwca wyruszyliśmy w długą drogę do Gdyni. Droga przebiegała w miłej i sympatycznej atmosferze, choć nie obyło się bez małych usterek pojazdu zauważonych przez czujnych rodziców jadących tuż za naszym busem 🙂
Już w Gdyni zakwaterowanie, kolacja i spacer nad brzegiem morza. Krótki relaks na plaży i wracamy do hotelu, z którego w całej okazałości widać było uroki bałtyckiego morza (zatoki).
Sobota była ciężkim dniem. Czekało nas 7 pojedynków z mocnymi rywalami. Już na samym początku mecz z Bałtiką Kaliningrad, która to rok temu była finalistą tegoż turnieju. Zaczynamy. Nasi zawodnicy wyglądają nieźle, jak na pierwszy mecz (który zawsze był naszą zmorą). Trochę sytuacji zarówno pod jedną jak i pod drugą bramką ale wynik wciąż 0:0. Niestety cudowna akcja rosyjskiego trio i piękna bramka dla rywali. Mecz w dalszym ciągu wyrównany. I nagle piękny rajd prawą stroną Mateusza Majbańskiego i… 1:1.
2 minuty do końca meczu. Popełniamy prosty błąd w obronie i niestety przegrywamy 1:2. Rzucamy się do ataku. Dwie po kolei sytuacje dla APN do strzelenia bramki kończą się świetnymi interwencjami bramkarza Bałtiki. Dosłownie w ostatnich sekundach meczu, gdy już rzuciliśmy wszystkie siły do ataku tracimy bramkę na 1:3 i tak kończy się ten mecz. Jeśli chodzi o wynik to niezbyt pocieszający, ale gra napawa optymizmem.
W drugim spotkaniu mierzymy się z Concordią Elbląg. Krótko i zwięźle. Tu chłopaki pokazują charakter i po ciężkiej walce wygrywamy zasłużenie 3:1. Strzelcami bramek są: Radek Zyśk – dwie bramki oraz Piotrek Madrak – jedna bramka. Brawo za podjęcie rywalizacji i opuszczenie placu gry z podniesionym czołem.
Kolejna ekipa która czekała na nas tego dnia, to drużyna dobrze nam znana z turnieju w Łodzi – MKS Żory. Świetnie wchodzimy w ten mecz. Prowadzimy grę i wydaje się, że bramki są tylko kwestią czasu. I tak też było, tylko gole strzelali rywale. Już pierwszy wypad na naszą połowę kończy się bramką dla Żor. Mozolnie próbujemy odrobić straty. Sytuacji naprawdę nie brakuje. Co i rusz nękamy bramkarza przeciwników (bardzo mocny punkt drużyny). Niestety w tym meczu nie udaje nam się przebić przez żorskie zasieki. Pod koniec meczu MKS po raz drugi wybija piłkę na naszą połowę… i niestety, tak jak poprzednim razem kończy się to bramką dla rywali. 0:2 i przegrywamy drugi mecz. Mecz w którym znowu prezentujemy się naprawdę pozytywnie. Trudno, gramy dalej.
Czwarty już mecz w tym turnieju, a rywalem jest drużyna Sztorm Mosty. Spotkanie w całości po kontrolą drużyny APN Ostrołęka. Strzelamy 4 bramki, choć znowu gra ofensywna pozostawia wiele do życzenia. Mimo to pewnie swoje bramki strzelają Radek Zyśk – dwie, Piotrek Madrak – jedną oraz Olek Jarguz – jedną, i dopisujemy kolejne 3 punkty. Zmartwieniem trenerów po tym spotkaniu była troszkę słabsza gra w defensywie naszej drużyny. Wprawdzie tracimy tylko 1 bramkę w tym meczu, ale wybory jakie podejmują nasi obrońcy zaczynają niepokoić. Mecz kończy się wynikiem 4:1 dla APN-u. Jak widać chłopaki lubią wodę i nie straszny im nawet SZTORM :-O
Lechia Gdańsk, to kolejny rywal, który sprawdził naszą dyspozycję tego dnia. Rywal, który obnażył bardzo wiele naszych niedociągnięć i mankamentów. Szczególnie w obronie (objawy takiej gry były już w poprzednim meczu). Wprawdzie już w 4. minucie wychodzimy na prowadzenie, po pięknym technicznym strzale Radka Zyśka, ale to były miłe złego początki. 5. minuta – wreszcie składna akcja trójki Zyśk, Sendrowski, Majbański zakończona niestety niecelnym strzałem tego ostatniego. Po dwóch minutach kolejna doskonała okazja, tym razem Piotrek Madrak w świetnej okazji pudłuje. I niestety od tego czasu zaczynamy popełniać dużo błędów i tracimy kolejne bramki. A drużyna Lechii jakby złapała „sztorm” (bo nawet nie wiatr) w żagle. Cios za ciosem i jeszcze jeden cios. Kończymy z bagażem 4 bramek wynikiem 1:4. Lecz również z takiego meczu można wyciągnąć pozytywne wnioski. Ale to pozostawiam trenerom.
Przedostatni mecz grupowy. Rywal to Bałtyk Gdynia. Rywal nie bardzo wymagający, choć oczywiście „nasze chłopaki” nie są uczeni lekceważenia przeciwnika, tylko walki z każdym i za wszelką cenę. Sam mecz był chyba najsłabszy jaki rozegraliśmy w turnieju. Sytuacji jak na lekarstwo, w defensywie mnóstwo błędów i choć nie było możliwości żebyśmy stracili choćby bramkę, to niestety obrońcy przechodzili samych siebie. Zmęczenie dawało powoli o sobie znać. Strzelamy najpierw jednego gola autorstwa Radka Zyska i chwilkę później drugiego, a strzelcem jest Piotrek Madrak. Wygrywamy mecz 2:0 i czekamy na najważniejszy mecz sobotniego dnia!
Czeka na nas SEMP Warszawa, a kto wygrywa ten wchodzi do najlepszej szesnastki. Siódmy mecz tego dnia. Słońce i poprzednie mecze zrobiły swoje. Zmęczenie widać już nie tylko po zawodnikach, ale także po trenerach i kibicach. Ale to ostatni akcent sobotniego dnia, trzeba dać z siebie wszystko. Zawodnicy umotywowani przez trenerów wychodzą i walczą do upadłego. Co chwila zmiana na zaczerpnięcie choćby łyka wody. Mecz toczony głównie na połowie rywala i w środkowej części boiska. W końcówce jednak to nasza drużyna sprawiała wrażenie mniej zmęczonej. Efektem tego były strzały i dobre akcje naszej ekipy. Jedna z takich akcji zakończona strzałem z dystansu Olka Jarguza, daje nam możliwość strzelenia bramki, gdyż strzał był na tyle silny, iż bramkarz odbija piłkę przed siebie. A tam już czekał niczym lisek pola karnego Radek Zyśk i to właśnie on daje nam prowadzenie w tym meczu. Do końca nerwowo, ale jednak szczęśliwie wygrywamy 1:0. Awans do najlepszej 16. turnieju – gratulacje.
Wieczór to spowolnienie trybu życia. Kolacja, odpoczynek i wolniutki przemarsz po promenadzie na plaże w Gdyni. Tam krótka odnowa biologiczna, każdy z zawodników wchodzi do wody przynajmniej do pasa (trenerzy się nie odważyli 🙂 ). Powrót do hotelu i bohaterowie dnia sobotniego padają jak muchy. Nikogo nie trzeba uspokajać i uciszać. Sen zmorzył każdego z nich.
Niedziela. Pobudka o 6:30. Pakowanie, śniadanie i wyjazd na gry finałowe na obiekty Arki Gdynia. Pierwszy mecz z Polonią Bydgoszcz (jak się później okazało triumfatorem całego turnieju). I tu miłe zaskoczenie. Aż chciało się popatrzeć. Walka, sytuacje strzeleckie, słupki, poprzeczki, dobra gra w obronie. Brakowało szczęścia i troszkę dokładności. Drużyna z Bydgoszczy ograniczała się tylko do wybić piłki na naszą połowę tak zwaną „lagą”. I niestety jedna z takich piłek kończy się bramką dla przeciwnika. Polonia wykonuje rzut wolny z połowy boiska. Zawodnik z Bydgoszczy mocno kopie futbolówkę w stronę naszej bramki, ta odbija się jeszcze od jednego z napastników i wpada do bramki. Pech, pech i jeszcze raz pech!!!
Mecz kończy się wynikiem 0:1. Z przebiegu gry trenerzy wystawili swoim podopiecznym bardzo wysoką notę.
Kolejny mecz to już zupełnie inna odsłona gry w piłkę nożną. Przeciwnikiem była Szóstka Śrem, dobrze zorganizowana, ale zdecydowanie w naszym zasięgu. Ale nie tym razem. Z naszych chłopaków jakby zeszło powietrze. Każdy strzał na naszą bramkę to gol dla rywala. Strzałów tych było 5, to i przegrywamy 0:5. Na domiar złego nie potrafimy stworzyć sobie ani jednej sytuacji podbramkowej. Jak ostatnio pech, tak teraz – słabo, słabo i jeszcze raz – słabo…
VFK Żogieliai – tak brzmiała nazwa kolejnej drużyny z którą się zmierzyliśmy. Chłopcy wyglądali na załamanych tak wysoką porażką. Trenerzy mocno pracowali, ażeby postawić drużynę do minimum używalności 🙂 . Sam mecz bez większych emocji. Po dość spokojnym pojedynku w którym to przegrywaliśmy 0:1, dopisaliśmy sobie 1 punkt. Drużyna pokazała charakter i wybrnęła z ciężkiej sytuacji. Po wspaniałej akcji Kevina Karwowskiego bramkę na 1:1 strzela Mateusz Majbański. I to tyle relacji z tego spotkania. Choć wynik tej konfrontacji spowodował, że nie liczyliśmy się już w walce o finał.
Ostatni mecz w tej grupie. Korona Kielce! I tu znowu chwile bardzo fajnej piłki w wykonaniu APN Ostrołęka. Tylko brak podjęcia dobrych decyzji pod bramką Korony spowodował, iż nasi zawodnicy nie strzelili ani jednej bramki w tym spotkaniu. Całkowicie dominowaliśmy na boisku i to zawodnicy Korony wydawali się bardziej zmęczeni od nas 🙂 0:0 i kolejny punkt na naszym koncie.
I ostatni mecz. Mecz wieńczący ten męczący, ale jakże pouczający turniej. Gramy ze Spartą Gdańsk. Tak jak z drużyną z Litwy mecz nie zaimponował tempem. Jak by było mało tego po błędzie bramkarza przegrywamy 0:1. Ale wtedy do roboty biorą się nasi zawodnicy. Najpierw w solowej akcji pokazała się Hubert Sadłowski i pięknym strzałem w krótki róg pokonał bramkarza Gdańszczan. Cudowne trafienie 🙂Na minutę przed końcem meczu rzut wolny ustawia Radek Zyśk. Potężne uderzenie ale niestety w poprzeczkę. Aż tu nagle jak z podziemi wyłania się Adaś Zięba. Piłka spada mu pod nogi i spokojnym strzałem umieszcza ją w bramce. 2:1 dla naszych na zakończenie turnieju.
Chwała chłopakom za wytrwanie trudów całego turnieju. 12 meczów po 15 minut. Trzeba było zostawić sporo zdrowia i okazać dużo charyzmy aby wytrwać w turnieju. Wygrany mecz na zakończenie daje chłopakom nową energię do pracy i treningów.
Podsumowując: bardzo udany turniej, mnóstwo doskonałych drużyn, różne style gry z różnych krajów, bardzo pozytywne doświadczenie młodych adeptów piłki nożnej. Dla trenerów mnóstwo materiału do analizy i wyciągnięcia wniosków. Ogólnie same plusy. Wszystkim zawodnikom, rodzicom i trenerom można tylko powiedzieć ? głowy do góry, możemy być dumni z zawodników APN Ostrołęka. Gratulacje!!!
Strzelcy bramek:
- Radek Zyśk – 7 bramek
- Piotrek Madrak – 3 bramki
- Mateusz Majbański – 2 bramki
- Olek Jarguz – 1 bramka
- Hubert Sadłowski – 1 bramka
- Adaś Zięba – 1 bramka
Serdeczne podziękowania dla rodziców obecnych w odległej Gdyni. Wasza obecność była nieoceniona, zarówno dla dzieci jak również dla trenerów. Szacunek za 10-cio godzinną wytrwałość w takim upale i oczywiście za piękną flagę która ozdabiała mury stadionu Arki Gdynia podczas trwania całego turnieju oraz hotel w którym nocowaliśmy. Dzięki!!!
