Minimalne porażki najstarszych zawodników

W ostatnich dniach nadrabialiśmy zaległości ligowe. Niestety nie były to szczęśliwe dla nas mecze. Spotkanie na własnym boisku z Unią Warszawa rozgrywaliśmy mądrze taktycznie, lecz brakowało nam pomysłu na zaskoczenie rywala pod jego bramką. Efektem tego były tylko trzy sytuacje strzeleckie (choć można powiedzieć, że stuprocentowe) i dwa strzały z dystansu. Nie ustrzegliśmy się też błędów w defensywie. A jak błędy popełnia nasza drużyna, to seryjnie. Po jednej z takich „serii”, tracimy bramkę. Winę za to ponosi aż 3 zawodników i bramkarz. Niestety po tym jak rywal wykorzystał jedyną nadarzającą się okazję do strzelenia bramki, nasi zawodnicy nie byli się już w stanie podnieść z takiego obrotu sprawy. Mecz przegrywamy 0:1.

Kolejne zawody rozegraliśmy w Płocku. I tu można powiedzieć, że kto by nie widział to by nie uwierzył. W pierwszej odsłonie meczu drużyna z Płocka tworzy dwie doskonałe sytuacje do strzelenia bramki i… jedną z nich wykorzystuje. Bramka oczywiście pada po serii błędów, począwszy aż od napastnika, poprzez defensywnych pomocników i wreszcie po stoperów naszej drużyny. Ale tego dnia nie to było naszą bolączką. Jeżeli byśmy liczyli doskonałe sytuacje do zdobycia bramki to bez przesady doliczylibyśmy się ich co najmniej dziesięciu:

  • sytuacji sam na sam mieliśmy 3,
  • strzałów z piątego metra 2
  • i wreszcie doskonałe dwie sytuacje z linii pola karnego (niestety strzały prosto w bramkarza).

Jak się nie strzela, to się traci. Druga połowa to już bardziej wyrównane widowisko. Wisła zaczęła grać dokładnie podaniami i wyprowadzać groźne akcje pod naszą bramkę. My ograniczaliśmy się do kontrataków, z których też mogły paść bramki. Chociażby sytuacja z piątego metra, w której to nasz zawodnik nie trafia w piłkę. Podsumowaniem meczu był strzał z rzutu wolnego wykonywanego z linii pola karnego. Strzał był na tyle niecelny, że miejscowe służby porządkowe do tej pory szukają piłki po tym uderzeniu. A gospodarze po jednej ze składnych akcji i zagraniu prostopadłym do napastnika, podwyższają wynik na 2:0 i takim wynikiem kończy się mecz.

Dwa mecze, dwie porażki. Brakuje przede wszystkim skuteczności, bo błędy przydarzają się każdemu. Mamy nadzieję, że w kolejnych meczach swoją dobrą grę ofensywną wreszcie udokumentujemy strzelonymi bramkami.

// relacjonował: trener Marcin Roman